Nocne podjadanie

O ile nie jesteś wampirem, nocne podjadanie nie powinno leżeć w Twojej naturze. Powiem nawet, że nie leży. Jest to choroba, a konkretniej syndrom ochrzczony w języku Shakespeare’a jako NES, czyli Night Eating Syndrome, czyli w języku Mickiewicza Syndrom Nocnego Podjadania.
Osobiście zaburzenie mnie to nie dotyczy, ale udało mi się spotkać przedstawiciela tej grupy (wg różnych źródeł cierpi z jego powodu około 12% populacji) na siłowni, w której cyklicznie się pojawiam (a Ty się pojawiasz?). Opisał to nie tylko jako niepohamowaną chęć jedzenia, ale wrażenie jakby jakaś siła pchała go w kierunku lodówki. Twierdził, że czasami nie był jeszcze w pełni rozbudzony kiedy kończył jeść losowo wybrane produkty. Temat wydał mi się interesujący, bo na pewno jakąś rolę odgrywała tu psychika. Co prawda czytałem wcześniej opracowania na ten temat, ale wszystkie, choć fachowe, dotykały fizycznej części problemu, pomijając aspekty psychologiczne, o czym później.

Z tego punktu widzenia nocne podjadanie jest spowodowane niewystarczającą ilością spożytych posiłków w ciągu dnia. Nic prostszego – jesteśmy głodni, to idziemy jeść. Jednak jak wielki głód trzeba czuć, żeby wstać o drugiej w nocy i przygotowywać posiłek? Od razu zaznaczę, że godziny nocnego podjadania zaczynają się po dziewiętnastej, także jeśli ponad połowę dziennych posiłków spożywacie po tej godzinie, możecie już się łapać na NES. Późne jedzenie, a co ważniejsze przed snem, to późniejsze dolegliwości ze strony układu pokarmowego, który na czas snu, podobnie jak wszystkie organy i mózg, odpoczywa i nie działa tak, jak za dnia. Dodatkowo na drugi dzień na pewno będą Was dręczyć wyrzuty sumienia, które z czasem mogą doprowadzić do depresji.

Mówi się, że większość osób z syndromem NES to osoby z III stopniem otyłości, więc bycie otyłym zwiększa ryzyko zapadnięcia na NES. Trochę mnie to dziwi, bo równie dobrze to omawiany syndrom może prowadzić i z pewnością prowadzi do otyłości. Nie trzeba nawet wstawać w nocy, wystarczy jeść przed snem, tak jak to robią zawodnicy Sumo celem przybrania na wadze.

Jak wcześniej wspomniałem, psychika odgrywa tu znaczną rolę, a wg mnie kluczową. Podjadanie często towarzyszy stresowi, depresji czy nerwicy. Podpytałem znajomego z siłowni najdelikatniej jak umiałem, czy wszystko u niego w porządku, czy coś się dzieje w pracy, może coś go dręczy. Odpowiedź nie przyszła od razu, ale z czasem się otworzył i okazało się, że ma na głowie kredyt w znienawidzonej dla kredytobiorców walucie, który rujnuje mu plany na przyszłość i bardzo obciąża domowy budżet. Zacząłem przeglądać fora internetowe, ale nie te dla osób odchudzających się, ale dla ludzi z depresjami, nerwicami, natręctwami czy innymi zaburzeniami psychicznymi i znalazłem kilka wątków dotykających problemu nocnego i wieczornego podjadania. Oczywiście forumowicze opisywali podjadanie nie jako problem, ale jako chwilową ulgę, ucieczkę od dziennych zmartwień. Różnica między nimi a osobami otyłymi, które po prostu lubią jeść polegała na tym, że w trakcie dnia, wskutek stresu w pracy, problemów osobistych lub wspomnianych zaburzeń nie odczuwali głodu lub nawet czuli wstręt do jedzenia – ściśnięte żołądki jak przy długiej podróży autobusem i brak jakiegokolwiek sygnału z mózgu o tym, że są głodni. Ekstremalne przypadki dotyczyły podjadania, którego na drugi dzień Ci ludzie nie pamiętali, wiedzą o nich jedynie z relacji współmieszkańców.

Jeśli macie wrażenie, że problem Was dotyczy, zasięgnijcie opinii psychologa. NES może okazać się przeszkodą uniemożliwiającą utratę wagi, ponieważ nie pozwoli Wam na stosowanie zdrowej i zbilansowanej diety opartej o regularne posiłki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.