Błonnik

Wg definicji błonnik to „wszystkie polisacharydy oraz lignina, które nie ulegają strawieniu pod wpływem enzymów trawiennych znajdujących się w ludzkim przewodzie pokarmowym”. Co nam to mówi? Na razie nic. Generalnie błonnik jest zbiorem związków o charakterze węglowodanów, występującym w produktach spożywczych pochodzenia roślinnego – jeśli ktoś twierdził, że znajdziemy jakąkolwiek ilość błonnika w mięsie czy przetworach mlecznych, był w grubym błędzie. Najwięcej znajduje się go w plewach i okrywach ziaren oraz w zdrewniałych łodygach roślin – to te, które żyją dłużej niż 2 lata, np.cis, jarząb, malina, topola. Do błonnika zalicza się takie związki jak: celuloza, hemiceluloza, pektyny, ligniny, gumy.

Błonnik przynosi pozytywne zmiany w naszym organizmie. Jego ziarna zawierają tak zwane włókna pokarmowe, które usprawniają pracę układu pokarmowego poprzez wiązanie nadmiernych ilości kwasu solnego, który znajduje się w żołądku – jeśli zmagasz się ze zgagą lub refluksem, zaprzyjaźnij się z błonnikiem. Ponadto skutecznie wiąże wodę, która znajduje się w jelitach, co znacznie skraca czas pasażu jelitowego, czyli po prostu kupka częściej przychodzi na świat, czyli jest to lekarstwo na zaparcia. Przy okazji ciekawostka – z medycznego punktu widzenia o zaparciu mówimy dopiero po 3 dniach bezskutecznych wizyt w toalecie lub braku potrzeby takich wizyt. Mówiąc muszli „oddaję tobie co kryję w sobie” od trzech razy na dobę do dwóch razy w tygodniu nie masz się czym przejmować. Jeśli nie mieścisz się w tych widełkach, skontaktuj się z lekarzem lub (nie, nie z farmaceutą) specjalistą do spraw żywieniowych.
Błonnik oczyszcza nas z toksyn. Mogą być one różnego pochodzenia jak np. wszechobecne pestycydy, zanieczyszczone powietrze, woda czy w końcu skutki uboczne przemiany materii. Oczywiście nasz organizm posiada metody pozbywania się toksyn, ale wprowadzając błonnik zwiększamy znacznie siły sojusznicze.

Błonnik dzieli się na rozpuszczalny i nierozpuszczalny. Ten pierwszy właśnie usuwa wspomniane toksyny, wiąże wodę w jelitach, tworzy barierę ochronną dla żołądka oraz jelit i daje uczucie sytości – ta cecha jest bardzo istotna przy odchudzaniu i radzeniu sobie z głodem. Znajdziemy go w orzechach, ziarnach zbóż oraz skórkach warzyw i owoców. A propos skórek owoców – za młodu, kiedy arbuzy widziałem tylko na ekranie czarno-białego telewizora (i generalnie myślałem, że są niebieskie) zjawił się w moim domu przyjaciel rodziny z podarkiem – jak się domyślacie, arbuzem (zielonym). Zaszyty w moim pokoju pochłonąłem dwie słuszne porcje łącznie ze skórką. Skutek? Epicka perystaltyka jelit przez kolejne dwa dni. Ostrzegam i odradzam – nie róbcie tego w domu… ani gdziekolwiek.
Powracając do tematu podpowiem Wam, gdzie znajduje się najwięcej błonnika. Królują otręby pszenne z 42,3g błonnika, zaraz za nimi fasola biała 15,8g błonnika i morele suszone 10,4g – wszystkie wartości podane są na 100g produktu. W sieci znajdziecie obszerne tabele zawartości błonnika w produktach spożywczych. Jeśli produkty z wysoką zawartością błonnika Wam nie odpowiadają, zawsze możecie posłużyć się mieszankami nasion dostępnych w sklepach. Dosypujecie je do przygotowanych posiłków i voilà.
Jednak żeby nie było za kolorowo musicie wiedzieć, że błonnik również można przedawkować. Zaleca się nie więcej niż 40g dziennie. Przedawkowanie przyniesie odwrotne skutki do zamierzonych i na pewno nie skorzysta na tym nasze zdrowie. Naprzemienne biegunki i zaparcia, bóle brzucha czy wzdęcia to objawy przedawkowania błonnika. Ciekawostka na koniec – nadmiar błonnika w organizmie hamuje działanie niektórych leków, w tym tabletek antykoncepcyjnych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.