Nie objadam się, a tyję

No właśnie, jak to jest z tą nadwyżką kalorii? Zazwyczaj, kiedy widzimy kogoś z nadwagą, ewentualnie ten ktoś patrzy na nas smętnym wzrokiem z lustra, to kojarzymy taka sytuację z notorycznym przejadaniem się, albo pochłanianiem wysokokalorycznych przekąsek. Nie w każdym przypadku tak jest.

Zanim wyciągnę tabliczkę mnożenia posłużę się prostym przykładem. Niech idealna dla Ciebie ilość kalorii, czyli taka, która nie zmienia Twojej wagi,  będzie wypełnioną po brzegi szklanką (zapalonym fizykom spieszę z wyjaśnieniem, że pomijam zjawisko napięcia powierzchniowego). Czy żeby woda się wylała, trzeba dolać do niej znaczną jej ilość? Nie, wystarczy kropelka. Pewnie tutaj mógłbym zakończyć artykuł pozostawiając resztę Twemu wnikliwemu umysłowi. Aha! Piję za dużo wody! Także pokazuję i objaśniam.

Wróćmy z naszej daleko idącej metafory do wspomnianej tabliczki mnożenia, która pomoże nam też dzielić. Wszystkie obliczenia będą bazować na uproszczeniach. Załóżmy, że idealne dla naszej wagi i wzrostu zapotrzebowanie, wyliczone metodą Mifflina-St Jeora (TDEE = BMR + TEA + EPOC + TEF + NEAT) wyniesie 2000kcal. Żyjemy tak sobie szczęśliwie z naszymi dwoma tysiącami i nic się nie dzieje. Nagle postanawiamy zamiast jednego jabłka dziennie (czy to w wyniku powodów osobistych, czy przegranego zakładu) zjadać dwa jabłka. Powiedzmy, że takie średniej wielkości Lobo zawiera 200kcal. Daje nam to sumę dzienną (też uproszczenie) w wysokości 2200kcal. Mnożąc (nareszcie!) naszą nadwyżkę 200kcal przez 365 dni roku, otrzymujemy 73000kcal. Skoro jeden kilogram tłuszczu to 7000kcal, zatem 73000/7000=10,4kg. To niemożliwe! Poza tym nie jem 730 jabłek rocznie! Niestety, jak mawiał mój kolega „liczb nie oszukasz”. O jabłkach się nie wypowiadam. Możesz tu wstawić cokolwiek, ale im więcej tego będzie, tym bardziej matematyka będzie przeciw Tobie.

Jeśli zdajesz sobie sprawę, że Twoja szklanka napełnia się wodą do południa, a blisko wieczora możesz zalać piwnicę, to musisz coś z tym zrobić. Gorzej, jeśli na prawdę nie jesteś świadomy gdzie popełniasz błąd, lub jesz tylko wtedy, kiedy jesteś głodny. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest mnóstwo, polecam jednak zacząć od podstaw. Udaj się do najdalszej przychodni (piechotą) z wagą do pomiaru dziennego zapotrzebowania na kalorie. Przy okazji poznasz swoją masę mięśniową, tłuszczową, kostną, zawartość wody w organizmie i wiek metaboliczny. Z taką wiedzą możesz już coś zrobić. Kolejnym krokiem będzie dokładne notowanie wszystkich posiłków i przekąsek, łącznie z płynami. Podczas prowadzenia dziennika nie oszukuj i nie zmieniaj swoich przyzwyczajeń żywieniowych żeby nie przekłamać wyniku. Następnie skonfrontuj zapiski z kalkulatorami kalorii dostępnymi w sieci. Jeśli liczba kalorii z dziennika będzie przewyższać tą z badania na wadze to wszystko w porządku – w sensie medycznym. Natomiast jeżeli będzie niższa, a mimo to tyjesz, to koniecznie skonsultuj się z lekarzem. Co może mi dolegać?

Są choroby, które uniemożliwiają chudnięcie mimo deficytu kalorii. Najczęstszą jest niedoczynność tarczycy, czyli niedoboru hormonów T3 i T4. Występuje pięciokrotnie częściej u kobiet. Jej skutkiem jest spowolnienie procesów metabolicznych, a objawami, poza tyciem, zmęczenie, senność, wypadanie włosów, zaparcia, uczucie zimna, czy nieregularne i obfite menstruacje.
Inną przypadłością jest zespół Cushinga, wywołany podwyższonym poziomem kortyzolu w surowicy krwi. Jeśli tłuszcz gromadzi się w określonych miejscach Twojego ciała, takich jak twarz, kark, tułów, nad obojczykami i tułowi a ręce i nogi pozostają szczupłe, koniecznie zasięgnij porady lekarza. W decyzji pomogą Ci inne objawy – nadciśnienie tętnicze, problemy ze snem, purpurowe rozstępy na brzuchu, piersiach i pośladkach czy zaburzenia menstruacyjne. Z reguły wystarczy zmierzyć poziom kortyzolu oraz wykonać USG jamy brzusznej.

Zespół policystycznych jajników, jak można się domyślić, dotyczy tylko kobiet. Jeśli zauważyłaś brak menstruacji lub skąpe krwawienia, trądzik, nadmierne przetłuszczanie skóry, łysienie, ale za to pojawiające się włosy na twarzy czy piersiach, koniecznie odwiedź ginekologa. Mamy tu do czynienia z zaburzeniem hormonalnym, więc na jednym lekarzu się nie skończy.
Schorzeń powodujących tycie jest więcej, więc jeśli z ręką na sercu możesz powiedzieć, że nie przekraczasz wyznaczonej Ci ilości kalorii a mimo to tyjesz – udaj się do specjalisty.
Tylko nie popadajcie w skrajności, bo okaże się, że połowie z czytelników coś dolega, podobnie jak norweskim biegaczkom.

2 komentarze

  1. Świetny wpis! Dziękuje serdecznie i pozdrawiam. esencjafilmu.pl

  2. Szukałam w sieci trochę na ten temat i muszę przyznać, że trafione w punkt. esencjafilmu.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.