Mechanizm efektu jojo

Temat oklepany, pojawiający się często w różnych publikacjach. Może jednak uda mi się rzucić na problem nieco więcej światła.

W dzisiejszym świecie prawie wszystko ma swoją definicję, zatem i efekt jojo się jej doczekał. Zatem, o efekcie tym mówimy gdy po pięciu miesiącach od zakończenia diety, tj.osiągnięciu docelowej masy ciała, masa ta wzrośnie o 10% lub więcej. Mogę się założyć, że większość z Was myślała, że efekt jojo to powrót do wagi wyjściowej.

Skoro już to ustaliliśmy, to przejdźmy do przyczyn takiego stanu rzeczy.
Po pierwsze – kaloryczność diety była zbyt niska. Jak to, przecież na tym polega dieta! Zgadzam się, ale po zakończeniu diety chcemy żyć w miarę normalnie i nawet nie wracając do złych nawyków żywieniowych w postaci przepełnionego talerza, tylko do teoretycznej ilości potrzebnej nam ilości kalorii, zwiększamy ją diametralnie. Następuje przykład – z diety 1500kcal wpadamy do standardowych 2000kcal, czyli nagle dokładamy ponad 33% paliwa, podczas gdy nie zużywamy proporcjonalnie więcej energii.
Po drugie – koniec diety zwykle wiąże się z końcem aktywności fizycznej. Ludzie często traktują dietę jako zło konieczne, ale zło tak straszne i nikczemne, że myślą tylko aby się od niego uwolnić i zapomnieć o przebytych katuszach. Trochę się zapędziłem, ale chodzi mi o to, że na okres na diecie od okresu bez diety jest zwykle oddzielony grubą krechą. W nagłym powrocie do zwiększonej ilości kalorii, zszokowany, nastawiony na oszczędność organizm widzi swoją szansę na odzyskanie tego co stracił, a w gorszych przypadkach na zgromadzeniu czegoś ekstra na wszelki wypadek.
Po trzecie – dieta nie zawierała niezbędnych składników odżywczych, minerałów i witamin, czyli po prostu była źle zbilansowana. Po jej zakończeniu organizm reaguje jak wyżej.

Jak sobie z tym poradzić?
Po pierwsze – należy zredukować przyjmowane kalorie o taką ilość, która pozwala powoli, ale regularnie chudnąć – zwykle wystarcza 200kcal. Tylko należy pamiętać, że mowa o deficycie w stosunku do należnej nam ilości, a nie tej, którą obecnie przyjmujemy.
Po drugie – łącznikiem między dietą, a okresem po diecie, powinna być dieta wyjściowa, zwana także stabilizacyjną. Pozwala ona na trochę więcej, zwiększa ilość kalorii i przestawia organizm z trybu oszczędnościowego do trybu normalnego. Nadal spożywamy mniej kalorii, więc nie szokujemy organizmu, z drugiej strony wiele osób na tym etapie odczuje ulgę i nacieszy dozwolonymi produktami. Dzięki temu po zakończeniu stabilizacji nie rzucicie się na zakazane wcześniej produkty.
Po trzecie – sama dieta powinna być tak ułożona (zbilansowana), żeby mimo mniejszej ilości przyjmowanego pożywienia organizmowi niczego nie brakowało (chociaż wiadomo, to że ktoś je dużo, nie znaczy że treściwie z punktu widzenia zapotrzebowania na niezbędne składniki). W tym przypadku nie piszę jedynie o aspektach zdrowotnych, ale również o to, że braki odpowiednich składników odczuwamy jako zachcianki. Stwierdzenie „coś za mną chodzi”, i o ile nie jest to komornik, wskazuje na niedostatek jakiegoś składnika odżywczego. Przykład ? Jeśli masz ochotę na czekoladę, to znaczy, że brakuje Ci potasu, magnezu i żelaza, albo, że lubisz czekoladę. No niestety, oprócz reakcji fizjologicznych obarczeni jesteśmy także przyzwyczajeniami i nawykami i nie da się jednoznacznie określić co działa w danej chwili.

Na koniec smutna informacja. Każdy efekt jojo w naszym życiu pogłębia potencjalne, przyszłe efekty jojo. Taki wniosek wysnuli amerykańscy naukowcy na przemian tucząc i odchudzając szczury (tak, amerykańskie). Pamiętaj, szczury nie miały wyboru.

4 komentarze

  1. Ja zawsze na lato dieta a w zimie to idzie wszystko pod płaszczykiem schować 😉 Może jeszcze jestem za młoda na jojo, ale moja siostra to ma te skoki wagi konkretne, ale nie wiem czy jojo czy to przez to że miesiąc nie je a potem się obżera

  2. W32 Najistotniejsza w odchudzaniu jest motywacja drogie dziewczyny, ja dzien w dzien ogladam metamorfozy przed i po odchudzaniu i daje mi to powera do cwiczen, kto chce tez troche motywacji niech niech odwiedza codziennie bloga; http://odchudzaniesasetka.blogspot.com

  3. Lepiej bym tego nie ujął. Rewelacyjny wpis! esencjafilmu.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.